tel. 068 45 44 088
e-mail: sekretariat@gimnazjumnr2.pl
A- A A+
"Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie nowe, doskonalsze wznieść."

Adam Asnyk

pseudonim Jan Stożek

kryptonim El...y

 

Urodził się 11 września 1838 roku w Kaliszu. Gdzie od najmłodszych lat wychowywany był w duchu patriotycznym przez ojca Kazimierza - uczestnika powstania listopadowego 1831 roku, który został zesłany na Sybir.

Czasy swej wczesnej młodości, kiedy uczęszczał do gimnazjum realnego w Kaliszu, tak wspomina po latach:

"Chude straszydło, z wyrazem
tęsknoty, Niezgrabne, nad wiek wysokie, ponure,
Musiało ranić gusta estetyczne
Nauczycieli, za co wciąż brał w skórę.
Z tych samych względów od nas ustawiczne
Prześladowania, docinki i razy,
Bo też był śmiesznym nad wszystkie wyrazy."

Po ukończeniu gimnazjum przez trzy lata pobierał nauki w domu. W tym czasie przeżył pierwszą młodzieńczą miłość, którą uwiecznił później wierszem:

"Ja ją kochałem, tak mi się zdaje,
Bo cudną była w szesnastej wiośnie,
Umiała patrzeć na mnie miłośnie
I rwać mi serce w nadziemskie kraje.
[............................................]
I byłbym przysiągł, że ją kochałem."

Skończywszy 18 lat, rozpoczął studia w Warszawie, najpierw w Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego, następnie w Akademii Medyko-Chirurgicznej. W okresie studiów zaczął przedpowstaniową działalność konspiracyjną. W roku 1860 został aresztowany i uwięziony na pięć miesięcy w Warszawskiej Cytadeli. Nie zdradził żadnego ze swoich towarzyszy. Po uwolnieniu wyjechał (bez paszportu) za granicę. Studiował w Paryżu i Heidelbergu, kontynuując działalność konspiracyjną.

Do kraju powrócił w 1863 roku, na krótko przed wybuchem powstania styczniowego. Był członkiem Rządu Narodowego. O powstańczym zrywie tak pisał dwadzieścia pięć lat później:

"My ci pod stopy ciała swe uścielem,
Abyś stanęła na nich jak na tronie
I praw gwałconych stała się mścicielem.
[...................................................]
My nic dla szczęścia swego, nic dla siebie -
Nie pragniem..."

Po upadku Powstania Asnyk ponownie wyjechał za granicę i w 1866 roku ukończył studia w Heidelbergu z dyplomem doktora filozofii.

Od 1867 roku osiadł w Galicji, gdzie zakochał się bez pamięci w pannie Anieli Grudzińskiej. Po dwóch latach "budzącej się nadziei i zupełnego zwątpienia", w 1870 roku tak pisał w wierszu "Przestroga":

"I będziesz wdzięczna swojej matce potem,
Na bal w poczwórnej jadąc karecie,
Żeś poślubiła worek ze złotem,
Dawszy odkosza poecie."

 W październiku 1870 roku opuścił Galicję i osiadł na stałe w Krakowie. To był trudny okres w jego życiu, czuł się samotny, borykał się z kłopotami finansowymi. " ... trzymam się jak mogę." - pisał w liście do ojca. W 1873 roku wyjechał (pożyczywszy pieniądze na podróż) do Włoch. W Warszawie rozeszła się pogłoska, iż chce tam się ożenić i osiąść na stałe. Plotki te skomentował z ironią: "Prawdą jest, żem się zaręczył z Wenecją i Morzem Adriatyckim, ale do wiecznego ślubu jeszcze daleko." We Włoszech spotkał wielu znanych ludzi, min.: "Poznałem redutowego Ordona, bardzo sympatyczną żołnierską postać."

Po powrocie do Polski na nowo odkrył urodę Tatr, o której zafascynowany pisał:

"Oto tatrzańska sielanka
Łagodną wabi ponętą,
Jak dziewczę, co uśmiechniętą
Twarzyczką wita kochanka..."

Później przyszła miłość. Kiedy zakochał się w pannie Zofii Kaczorowskiej, miał 36 lat. Tym razem była to miłość odwzajemniona. Ślub Adama Prota Asnyka z panną Teofilą Aleksandrą Zofią Kaczorowską odbył się 4 listopada 1875 roku w Poznaniu. Niestety, krótko później, bo 16 października 1876 roku, Zofia Asnyk umarła niespodziewanie. I nic poza tym faktem nie jest wiadome.

Opowiadając o swoim bólu - poeta w swej notce biograficznej napisał: "... szczęście małżeńskiego pożycia nie było mi przeznaczone. Po niespełna roku opuściła mnie, umierając, żona, pozostawiwszy mi na pociechę syna". "Więc przy ognisku wygasłem, sczerniałem, Sam na sam tylko z nieszczęściem zostałem. (...) Bo oto w świetle grobu tajemniczem i ból... i rozkosz... zarówno są niczem."

Stosunki z rodzicami Zofii ochłodziły się bardzo po jej śmierci, kiedy to dziadkowie postanowili wychowywać syna Asnyka - Władysława. Ojciec, mimo żywego zainteresowania jego losami, nie mógł go widywać zbyt często. Nigdy nie udało się już poecie nawiązać prawdziwie mocnej więzi z synem.

1 stycznia 1882 roku ukazał się pierwszy numer "Reformy" - postępowego pisma, którego Asnyk był współzałożycielem. Tu drukował swoje wiersze i nowele. Był też poeta współtwórcą Towarzystwa Oświaty Ludowej (pełnił w nim funkcję przewodniczącego) oraz Towarzystwa Szkoły Ludowej. Krakowianie znali go jako estetę i smakosza, który zna przepisy na 52 zupy, i który jada je na zmianę. Często widywali tego posępnego, brodatego Asnyka przy kawiarnianym stoliku i nawet nie przypuszczali, że on i tajemniczy El...y, którego uznali za wieszcza, to jedna osoba.

Asnyk wiele podróżował. Zwiedził Austrię, Niemcy, Włochy, Maltę, Tunezję, Algerię, Indie, Cejlon. Jego poezje stały się po latach dziennikiem podróży.

"Na wschodzie niebo zdaje się różowieć
I od ciemniejszej odcina się toni -
To pierwsza bliskiej jutrzenki zapowiedź ..."

zachwycał się poeta, ale były też chwile dramatyczne w tej podróży:

"... Przybiłem nareszcie szczęśliwie do Marsylii, którą oglądać straciłem już nadzieję. (...)
W ciągu drugiego wieczora straciliśmy jednego pasażera, którego fala zmyła z pokładu, potem maszyna doznała uszkodzeń ..."

 Szczęśliwie statek nie zatonął, powrócił Asnyk do Krakowa, by w 1889 roku kandydować na posła na sejm. Zwalczany przez konserwatystów, którzy nazywali go: "demagogiem, socjalistą i antysemitą", odpowiadał jak umiał najlepiej:

"Kto się usuwa w ciszę i cień,
Ten się do żywych nie liczy.
[......................................]
Dziś trzeba wstąpić w sam środek burz,
Potrzeba walczyć o życie!"

I porwała poetę "ruchliwa fala czasu", pochłonęła wyborcza walka na spotkania, przemówienia - zakończona sukcesem! Tak komentowały ten fakt nagłówki prasowe:

"Głos prawego człowieka"

"Wybór sprawiedliwego człowieka..." Zwyciężyli demokraci

"Malowanym posłem być nie umiał. Odzywał się (...) głównie w sprawach szkolnictwa, (...) ze znajomością rzeczy, mnóstwem faktów i głębokością sądu."

 Maj 1897 roku to początki śmiertelnej choroby. Poeta stawał się z każdym dniem słabszy. Gruźlica, później tyfus. Zmarł 2 sierpnia 1897 roku w Krakowie. Po raz ostatni wziął pióro do ręki, by złożyć podpis pod aktem fundacyjnym na budowę szkoły polskiej w Białem. Został pochowany wśród zasłużonych na Skałce.

"ZNAŁEM POETĘ,
POZNAŁEM I POKOCHAŁEM CZŁOWIEKA"

napisał Mieczysław Offmański w "Przyczynku do życiorysu Adama Asnyka" i są to chyba słowa najpełniej i najpiękniej charakteryzujące tego poetę, patriotę, działacza społecznego, któremu, jak przystało na prawdziwego pozytywistę, leżały na sercu ludzkie losy.

Asnyk był poetą epoki przejściowej. Pisał o potrzebie godzenia nowych idei z tradycją. W jego wierszach możemy odnaleźć zapowiedź symbolizmu i parnasizmu. Krytykował lojalizm, praktycyzm pozytywistów, nigdy nie pogodził się z upadkiem powstania styczniowego. Nawoływał do aktywności młode pokolenie. Po mistrzowsku opanował formę sonetu, zachowywał niezwykłą harmonię wersyfikacyjną i subtelność w wyrażaniu uczuć. Do dziś powodzeniem cieszą się pełne lirycznej prostoty wiersze erotyczne oraz opisujące monumentalne piękno przyrody utwory poświęcone Tatrom.

Wiersz, który poświecił Bolesławowi Prusowi i opublikował w "Kurierze Codziennym" w 1897 roku, może być jego epitafium:

"Powoli nawet dźwięk imienia głuchnie -
Zgłuszą go nowi tłumu ulubieńce -
I w bezimiennym rozsypią się próchnie
Oznaki hołdów i laurowe wieńce.

Zginą od prądów chwilowych zawiśli,
Za widmem sławy goniący sztukmistrze,
Lecz nie zaginie siew szlachetnych myśli
I nie przepadną natchnienia najczystsze.

Choć pracownika noc otoczy głucha,
Wyrosną kwiaty na cmentarnej grzędzie
I nieśmiertelna cząstka jego ducha
W sercu pokoleń późniejszych żyć będzie.

A nowych czasów dążenia i czyny,
Co nieświadomie zeń początek wiodą,
Te, niewiędnące dając mu wawrzyny,
Będą dla niego najwyższą nagrodą."

 

Opracowała: Anna Kurp
na podstawie M. Szypowska "Asnyk znany i nieznany"